Instalacja Linux’a na Mac’u, parę przydatnych wskazówek i ogólny przebieg procesu. Czasami zdarza się, że firma i technologie, w których pokłada się duże nadzieje, po prostu zawodzą nasze oczekiwania i wtedy wracamy do korzeni. O powodach mojej decyzji nieco później (jeżeli kogoś to w ogóle interesuje
), a na razie parę wskazówek i ogólny opis procesu instalacji dla tych, którzy chcą zainstalować Linux’a na Mac’u. Artykuł zakłada, że umiecie zainstalować Linux’a na zwykłym PC.
Opcja z Mac OS X
Pierwszą opcją jest instalacja obok zainstalowanego już OS X’a. O ile wygodniej jest po prostu wydzielić miejsce z partycji tego systemu za pomocą “Narzędzia dyskowego”, czy konsolowego “diskutil”, a o tyle bardziej polecałbym reinstalację OS X’a. Czysty system zasadniczo zajmuje mniej miejsca, dane nie są pofragmentowane, więc można wyciągnąć jak najwięcej miejsca (mi udało się ograniczyć partycję do 30GB). Mając już wydzieloną przestrzeń mamy 2 wybory:
- konfiguracja OS X – Linux;
- konfiguracja OS X – Linux – Windows;
Dual-boot: Mac OS X i Linux
W pierwszym przypadku po prostu wrzucamy płytkę z naszą ulubioną dystrybucją, restartujemy Mac’a trzymając przy starcie klawisz “Option” (na Macbook’ach “Alt”) i wybieramy płytkę z podpisem Windows (EFI rozpoznaje sektor startowy Linux’a jako sektor startowy Windows’a, albo w skrócie: nie rozpoznaje, że to konkretnie Linux), która albo pojawi się od razu, albo po paru sekundach, jak płytka zaskoczy (szczególnie dotyczy to Macbook’ów). To oczywiście uruchomi nam nasze LiveCD (lub InstallCD), gdzie przeprowadzamy normalną instalację Linux’a, pamiętając o 2 rzeczach:
- Partycjonując dysk usuwamy naszą nowo wydzieloną partycję i tworzymy taką strukturę, która nam odpowiada. Pozostawiamy jednak pierwszą partycję (często nazwana jest “EFI”) oraz partycję z Mac OS X.
- GRUB’a, LILO, czy inny “boot manager” instalujemy w pierwszym sektorze MBR (master boot record, czyli pierwszy sektor dysku). EFI i tak przekieruje tą instalację na pierwszy sektor partycji serwisowej (podobnie jest przy instalacji Windows’a).
Po instalacji Linux’a nasz system będzie widoczny podczas startu jako Windows (EFI – Linux – NO GO!), ale po jego wybraniu odpali się nasz zainstalowany “boot manager”. Dla wygody (i poprawnej identyfikacji Linux’a) można użyć rEFIt (opis poniżej).
Triple-boot: Mac OS X, Linux, Windows
Druga opcja, dla tych, którym potrzebny OS X, używają na co dzień Linux’a, ale też lubią pograć (więc Windows się przyda
). Przebiega ona bardzo podobnie, do opcji “dual-boot”, potrzeba do niej jednak dodatkowego oprogramowania. Tutaj z pomocą przychodzi rEFIt, który jest rozszerzeniem EFI, pozwalającym na rozruch systemu z innych nośników i z nieco większymi możliwościami rozpoznawania systemów (he knows that’s Linux, when he sees one). Instalacja polega na ściągnięciu pliku .DMG, jego zamontowaniu i uruchomieniu instalatora (plik .PKG lub .MPKG), więc nie będę się mocno w to zagłębiał. Dodatkowa konfiguracja nie jest potrzebna, należy tylko pamiętać, że przy pierwszym restarcie może się nie uruchomić (nie wiem do końca czemu, być może potrzebny jest restart, żeby któryś skrypt instalatora dokończył swoje zadania), ale przy drugim uruchomi się na pewno, więc nie reinstalujcie do skutku, “bo go nie widać po instalacji”.
Po instalacji rEFIt, partycjonujemy dysk tak, jak w poprzednim kroku, następnie przystępujemy do instalacji naszych systemów. Należy jednak pamiętać o następujących rzeczach:
- “Boot manager” Linux’a instalujemy tym razem nie w MBR, a na którejś z jego partycji, pamiętając jednak, że…
- Partycje rozruchowe muszą być w “pierwszej czwórce” partycji GPT (vide kompatybilność GPT i MBR).
- Partycja rozruchowa Windows musi być KONIECZNIE CZWARTA (czyli rozkład: EFI, OS X, Linux, Windows, inne partycje), w innym wypadku Windows nie wystartuje (nie będzie widział swoich podstawowych plików, a raczej będzie ich szukał na tej ostatniej, według rozkładu MBR, partycji).
- Linux’a i Windows’a możemy instalować w dowolnej kolejności (tak, tak… nie trzeba się tutaj trzymać schematu “najpierw Windows, potem Linux”).
Po instalacji każdego systemu w rEFIt pojawią się odpowiednie ikonki reprezentujące poszczególne systemy.
Opcja bez Mac OS X
Teoretycznie możliwa jest też instalacja bez Mac OS X. Mając już zainstalowany OS X uruchamiamy jakieś linux’owe LiveCD (musi posiadać programy GNU Parted oraz gptsync). Uruchamiamy GNU Parted, gdzie usuwamy partycję Mac OS X (pozostawiając jednak partycję serwisową EFI, czyli pierwszą partycję) i dokonujemy podziału na partycje, pamiętając o:
- Partycje rozruchowe muszą mieścić się w “pierwszej czwórce”.
- Partycja Windows, jeżeli będzie instalowany musi być czwarta (patrz wyżej).
Po zapisaniu tablicy partycji uruchamiamy gptsync, żeby zsynchronizować GPT z emulowaną na partycji serwisowej tablicą MBR. Następnie przystępujemy do instalacji systemów. Tutaj jednak musimy już pamiętać o kolejności instalacji (najpierw Windows, jeżeli będzie, a potem Linux), jako że wszystkie systemy swoje sektory rozruchowe będą zapisywać do MBR (a nie, jak to było w przypadku instalacji obok Mac OS X, na pierwszym sektorze partycji danego systemu). Po instalacji i restarcie będziemy widzieli tylko jedną ikonę (oczywiście jeżeli podczas startu przytrzymamy “Alt”/”Option”) o nazwie “Windows”. Pamiętajcie jednak, że to na razie tylko teoria, którą wyrzeźbiłem na zasadzie swojej wiedzy o procesie rozruchowym na sprzęcie Apple, opartym na procesorach Intela. Jako że nie “rozłożyłem się” ze swoimi danymi na tych nowo zainstalowanych systemach (opcja triple-boot), będę próbował instalacji bez Mac OS X. Artykuł zaktualizuję wynikami tej operacji (lub napiszę w nowym, jeżeli będzie tego więcej).
A czemu to wszystko?
No cóż, moje powody do rezygnacji z produktów Apple są różne, ale parę ich jest:
- Zaporowe ceny sprzętu – sprzęt jest sprowadzany przez polskie firmy, które narzucają sobie spore marże, a i sam import trochę kosztuje. Sytuacja spowodowana nieobecnością firmy Apple w Polsce.
- Polityka firmy dotycząca nowych produktów i wsparcia – wsparcie dla starszych produktów jest kończone w tempie błyskawicznym (do 2 lat od premiery), a czasy gwarancji są krótkie. Do tego dochodzi jeszcze faworyzowanie nowych produktów przy wypuszczaniu nowych technologii (Java 6 dostępna tylko na procesory Core 2 Duo, wielozadaniowość w iOS dostępna tylko dla iPhone’ów 3GS i nowszych).
- Polityka firmy dotycząca błędów – wystarczy popatrzeć co się dzieje z iPhone’em 4: sprzęgające się anteny (utrata zasięgu), żółte plamy na wyświetlaczu (to ponoć przechodzi), przegrzewanie się aparatu na styku z kablem USB podczas ładowania (na razie tylko jeden zarejestrowany przypadek), problemy z tylną kamerą (ponoć przestaje działać), szklana obudowa (to jest telefon tak? urządzenie, które dość często upada, tak? to po co tam szkło? :/ ).
- Na problemy z anteną Apple zrobiło tylko tyle: http://www.apple.com/antenna/. Niestety usunęli już zawartość związaną z testami innych smartphone’ów (zamiast poprawić problem sprzętowy z iPhone’em 4, wystawili na stronce filmiki z testów innych urządzeń… niby też tracą sygnał, jak źle się je trzyma).
- Wpływ tych decyzji na ich utratę rynku na korzyść Android’a – nie wiem jak inni, którzy piszą lub chcą pisać aplikacje na urządzenia mobile, ale nie widzi mi się płynięcie na okręcie, który zaczyna być podtapiany. Niestety PR (i jego czarna odmiana) dotyczący Apple mają wpływ na moje dalsze decyzje.
- No i ostatni powód: “to my decydujemy, co Ci jest potrzebne” – bardzo fajny sposób postępowania, np. Apple stwierdza, że ludzie nie będą raczej używać trybu 64-bitowego jądra, więc nie wypuszcza niektórych sterowników w wersji 64-bitowej. Przykładem może być rozszerzenie “kext” InternetModemSupport, które działa tylko w trybie 32-bitowym. A co robi to małe rozszerzenie? Obsługuje coś zupełnie bez znaczenia, jak na przykład tethering z iPhone’a na Mac OS X. Tak się składa, że ja z tego korzystałem i 64 bitach korzystać nie mogę. Problem znany od co najmniej września 2009. Jedno z pierwszych zgłoszeń na forum wsparcia technicznego Apple możecie znaleźć tutaj. Dodam tylko, że wbrew jednemu z ostatnich postów nadal tego nie naprawili. :/
Tym, którzy będą twierdzić, że nie mam doświadczenia z produktami Apple uświadamiam: mam ponad 2 lata doświadczenia zarówno z iPhone’em, iPod’em, jak i samymi Mac’ami. Mac OS X 10.5 i 10.6 też nie są mi obce. Spróbowałem, pobawiłem się, nie spodobało mi się. To moje osobiste zdanie na ten temat i jak ktoś ma inne, to cześć i chwała mu za to, że własne zdanie posiada.
Ja wracam tam, gdzie moje miejsce: Linux.
PS. Nie narzekam, po prostu opisuję swoje doświadczenia.



Good to have ou back with us
and I’m not gonna say ” I told you so!”
he he
Wiesz, zasadniczo produkty Apple ma rewelacyjne, ale ich polityka sprawia, że posiadania ich produktów dla zwykłego śmiertelnika jest nieopłacalne.